Cześć! Jestem Kevin i naklejki to moja wielka pasja. Jeśli twoja też, witaj w naszym newsletterze!
Tutaj zabiorę cię za kulisy StickerApp. Znajdziesz u nas wszystko: od inspiracji projektowych i trendów po proste wskazówki, dzięki którym zrobisz level up w naklejkowym świecie. Jeśli dopiero zaczynasz albo chcesz podszlifować umiejętności, jesteś we właściwym miejscu.
Kevin, CRM Specialist w StickerApp

Jak podrasowałem rower naklejkami transferowymi
Jako zapalony rowerzysta ciągle szukam sposobów, żeby nadać mojemu gravelowi bardziej osobisty charakter: od kolorowej owijki po torby na kierownicę w stylu vintage. Latem jadę ze znajomymi na bikepacking, więc chciałem dodać małą naklejkę na pamiątkę tej przygody.
Zwykle sięgnąłbym po naklejki transparentne. Są świetne, ale nigdy nie przepadałem za widocznymi krawędziami, które wychodzą po kilku zakurzonych przejażdżkach.
I wtedy trafiłem na coś, co zmieniło wszystko: naklejki transferowe.
Czym właściwie jest naklejka transferowa?
To naklejka bez tła i bez widocznej obwódki. Przykładasz ją do powierzchni, pocierasz, żeby wzór się przykleił, a potem zdejmujesz górną warstwę. Zostaje sam wzór, bez niczego dookoła. Całkiem sprytne.



Cold beer, long miles
Za projekt wzięła się Moa, moja koleżanka ze StickerApp i kreatywna ninja. Chciałem, żeby logo przypominało, po co w ogóle ruszamy w trasę. Albo przynajmniej, co czeka na mecie: zimne piwo po długim dniu na szlaku.
Moa trafiła w punkt. Kolorowa grafika, która oddaje dokładnie ten klimat!
Jakby namalowana na ramie
Po naklejeniu efekt był dokładnie taki, jak chciałem. Bez widocznego tła wzór wtapia się w ramę, zwłaszcza przy matowym wykończeniu, takim jak w moim gravelu.
A najlepsze? Trzyma się. Jazda po szutrze to kurz, błoto, deszcz i regularne mycie, a wzór nadal jest wyraźny, bez odklejających się krawędzi i konturów. To drobiazg, ale dzięki niemu rower kojarzy się z tą wyprawą. Taka mała odznaka przygody.
Naklejki na laptopie Séverine, czyli jej historia w pigułce


Naklejki na laptopie mówią dużo o osobie po drugiej stronie ekranu. To małe okna na czyjąś osobowość: pokazują, co ktoś kocha, co go inspiruje i jakie historie nosi ze sobą na co dzień.
Idealny sposób, żeby poznać nas, ludzi ze StickerApp :-) W tym miesiącu: nasza koleżanka z francuskiego marketingu, Séverine.
Dzieciak z lat 90.
Séverine dorastała w latach 90. i od zawsze kochała naklejki. Teraz pracuje z nimi na co dzień, więc koło się zamyka. Kaseta i wrotki to ukłon w stronę tamtej epoki. Stworzyła je jedna z jej ulubionych artystek, a przy okazji imienniczka, Séverine Balanqueux, która maluje głównie akwarelą. „Potrafi uchwycić nostalgiczne chwile, które przypominają mi czas pełen szczęścia, wolności i kreatywności”.
Merde!
Séverine odpowiada za nasze francuskie partnerstwa i współprace z artystami, więc z dumą pokazuje swoje korzenie na laptopie. Jest oklejony projektami francuskich artystów, z którymi pracowała. Mimo to jedną z jej ulubionych naklejek jest ta, którą zaprojektowała sama, z napisem „MERDE!”. „To była pierwsza naklejka, jaką zaprojektowałam w StickerApp. Po prostu często używam tego słowa ;-)”


Między uroczym a niepokojącym
W naklejkach, i w sztuce w ogóle, Séverine uwielbia napięcie między przeciwieństwami. Na pierwszy rzut oka coś wygląda miękko i słodko, ale z bliska pokazuje bardziej niepokojącą stronę. Jak piękny walentynkowy tort z wbitym nożem albo urocza kaczuszka, która oznajmia: „I am full of rage.” Właśnie ten kontrast sprawia, że robi się naprawdę ciekawie.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni
Jest jednak naklejka, która zajmuje w sercu Séverine szczególne miejsce: małe serduszko narysowane przez jej syna, gdy miał sześć lat. „W tym wieku uwielbiał rysować serduszka. Zamieniłam jeden z jego rysunków w naklejkę, żeby zrobić mu niespodziankę, i myślę nawet, żeby wydrukować go na T-shircie”. To mały dowód na to, że kreatywność to rodzinna sprawa.
Naklejka, której nie zamawiasz… a i tak ją dostajesz


Pamiętasz zabawki, które w dzieciństwie znajdowało się w pudełkach z płatkami? Ach, to były czasy! Nasza kartka z podziękowaniem daje dokładnie to samo uczucie. Otwierasz paczkę i widzisz mały, nieoczekiwany prezent. No… bądźmy szczerzy. Darmowe rzeczy cieszą najbardziej.
Kartki z podziękowaniem powstają we współpracy z Artystą Miesiąca, którego co miesiąc ogłaszamy na naszym Instagramie. Jeśli ciekawi cię, co będzie dalej, obserwuj nas tam, żeby być na bieżąco.
A teraz najlepsza część. Cofnijmy się w czasie i zobaczmy kilka naszych ulubionych kartek z przeszłości!

Wiosenny powiew
Joga, słoneczniki i kilka bzyczących pszczół, czyli wiosna w pigułce. Ta kartka z podziękowaniem idealnie oddaje ten klimat. Jest lekka, kolorowa i pełna energii, która pojawia się, gdy wszystko wokół budzi się do życia.
Autorem jest ilustrator z Kolonii Moritz Adam Schmitt. To idealna kartka dla każdego, kto chce zostawić zimę za sobą i wnieść do codzienności trochę więcej radości.

Więcej naklejek, mniej stresu
Znasz to uczucie „nowego początku”? Zdrowe jedzenie, treningi, najlepsza wersja siebie. Jasne… dopóki na stole nie pojawi się pizza, czerwone wino i kolejny seans tego samego serialu. Szczerze mówiąc, taka równowaga brzmi idealnie.
Tę kartkę zilustrowała utalentowana Justine Jossart, ilustratorka i graficzka z Francji. Tworzy energetyczne ilustracje, plakaty, identyfikacje wizualne i nie tylko.

Pozdrowienia z wakacji!
Posty na Facebooku, relacje na Instagramie i snapy są super… Ale może czas przywrócić starą, dobrą pocztówkę?
Tę kartkę stworzył Alexandre Nart, filmowiec, ilustrator i animator z Bordeaux. Inspirują go kreskówki z dzieciństwa i filmy z lat 80., a jego prace są kolorowe, energetyczne i pełne dobrych vibes.
Do następnego razu…
Dzięki za lekturę! Wracamy w przyszłym miesiącu ze świeżym wydaniem. A w międzyczasie… zaglądaj na nasz blog i do naszych social mediów. Szykujemy mnóstwo ekscytujących rzeczy inspirowanych naklejkami.

)